macierzyństwo, sama o sobie

Dlaczego nie robię postanowień ani wielkich planów?

Mój weekend wyglądał tak, że przez pół soboty próbowałam dokończyć coś do pracy z zapaleniem gardła i z zapaleniem spojówek w asyście dwójki dzieci. Noc oczywiście była standardowo nieprzespana. Teraz jestem na 3-dniowym zwolnieniu. Plany były piękne: pochoruję przez 3 dni bez dzieci. Tak naprawdę pochoruję. Będę leżeć w wannie… spać, czytać.  Taaaa… Cały poniedziałek spędziłam na sprzątaniu. Usiadłam może na 20 minut. Miałam odbić sobie we wtorek, ale w nocy A. zaczęła smarkać, więc nie poszła do żłobka. I tyle z planów. I tak to póki co wygląda. Od ponad 1,5 roku nie śpię ciurkiem dłużej niż 2 godziny, a w nocy jestem budzona 5-10 razy.  W sumie już przywykłam. Ale wiem też, że w obecnej sytuacji nie będę sama siebie krzywdzić i narzucać sobie jakichś wymuszonych postanowień, których nie zrealizuję, a potem będę czuła się źle. Wiem, że w najbliższym czasie nie wymyślę ani kosmicznego pomysłu na biznes ani nie przebiegnę maratonu. Ba, pewnie nawet nie uda mi się regularnie ćwiczyć. To, czego chcę już od jakiegoś czasu (a nie od 1. stycznia), to przede wszystkim się tym nie przejmować. Być dla siebie dobra i czuła. Pobyć więcej ze sobą, z dala od internetowego jazgotu i chociaż na chwilę odłączyć się od życia wszystkich ludzi, a bardziej włączyć do swojego. Oczywiście nie jest to łatwe, ale jeszcze w grudniu zaczęłam znowu wprowadzać porzuconą kiedyś zasadę : po 20:30 nie scrolluję i nie zaglądam na Messengera. I jeśli uda mi się w tym wytrwać, to będzie to dla mnie wystarczające. Już czuję się ze sobą lepiej. Chciałabym jeszcze jakoś uporządkować mój czas wolny i nie miotać się między tym, czy POWINNAM oglądać serial, czy czytać, czy ćwiczyć, czy medytować, tylko po prostu go with the flow.  Ale to też żadna noworoczna nowość – walczę z tym już od bardzo dawna. I nadal sensowne zagospodarowanie wieczoru, kiedy co 20-30 minut jest syrena jest dla mnie wyzwaniem.

Podziwiam osoby, które mają wielkie plany, wielkie pomysły i cały rok postanowiony i rozplanowany. Podziwiam wszystkie utalentowane kobiety ze świetnymi pomysłami na biznesy. Podziwiam osoby, które potrafią zaplanować i zrealizować. I pewnie, że trochę bym tak chciała. Pewnie, że trochę zazdroszczę, ale jestem realistką i wiem, że teraz nie jest ten moment. I żadne coachingowe gadanie „Możesz być kim chcesz” (zacznijmy od tego, że nie wiem, kim chcę …) mnie nie przekona ani nie zmotywuje. Ja, która wstydzę się zadzwonić do lekarza umówić się na wizytę raczej nie zostanę gwiazdą TEDx. Po prostu nie.

 

Photo by rawpixel on Unsplash

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *